W oczekiwaniu na kolejne lato – wspomnienia z Tatr

Nie licząc ubiegłorocznego krótkiego zimowego wyjazdu w Tatry Zachodnie tegoroczna wycieczka w Tatry Wysokie była moją pierwszą wizytą w tym miejscu. Tak tak… student turystyki, a dopiero teraz zobaczył miejsca takie jak Morskie Oko czy Dolina Pięciu Stawów. Spędziłem tutaj jedynie kilka wrześniowych dni. Jednak było tak cudownie, że z pewnością będą tutaj wracał. Oprócz tego, że Tatry są miejscem bardzo urokliwym duży wpływ na mój zachwyt miała pogoda, która dopisała. Istotne jest również to z kim byłem w tym miejscu. Osoba, która mi towarzyszyła w tych krótkich wakacjach w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że będzie to dla mnie niezapomniany urlop.

Wędrowania w górach było 2 dni, a kolejne 2 to dojazd i powrót z Kudowy-Zdrój (w tamtym czasie pracowałem tam w jednej z miejscowych restauracji). Pierwszego dnia jak na prawdziwych  turystów przystało wstaliśmy bardzo wcześnie, szybko ogarnęliśmy się i wyszliśmy oczekiwać na zamówioną poprzedniego wieczora taksówkę. Wędrówkę rozpoczynaliśmy z Palenicy Białczańskiej, jak na złość nie było żadnego busa w godzinach wczesno porannych z centrum Zakopanego, gdzie mieliśmy nocleg. Będąc na miejscu wyruszyliśmy spod kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego w stronę Doliny Pięciu Stawów mijając po drodze Wodogrzomoty Mickiewicza. Wodospady te noszą imię naszego wieszcza od 1891 roku, wtedy to Towarzystwo Tatrzańskie nadało tę nazwę na pamiątkę sprowadzenia prochów Mickiewicza na Wawel. Żeby było ciekawiej sam Mickiewicz nigdy w Tatrach nie był. Następnie idąc zielonym szlakiem dotarliśmy nad Przedni Staw Polski. Tutaj udało mi się zrobić chyba najpiękniejsze zdjęcie całego wyjazdu. Chwila odpoczynku przy schronisku i ruszamy dalej w stronę Szpiglasowej Przełęczy. Po drodze widok z góry na Wielki Staw Polski. Niesamowite uczucie widzieć to miejsce. Dolina Pięciu Stawów to z pewnością jedno z najciekawszych miejsc całego pasma górskiego. Co prawda nie widziałem osobiście większości miejsc, jednak mój współtowarzysz podróży mający większe doświadczenie z pewnością potwierdzi. Sama dolina ma charakter polodowcowy. Znajduje się w niej 6 stawów (najmniejszy z nich – Wole Oko jest okresowy, dlatego nie jest uwzględniony w nazwie). Największy Wielki Staw Polski ma głębokość niespełna 80 m. (daje mu to pod tym względem 3 miejsce w całej Polsce!). Pierwotnie planowaliśmy przechodząc przez przełęcz dojść do Morskiego Oka. Jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się cofnąć i dotrzeć do tego największego tatrzańskiego jeziora niebieskim szlakiem. Szczerze mówiąc chyba kondycyjnie nie do końca daliśmy radę. Jednak jak powtarzam bezpieczeństwo i dobra zabawa, a nie wyniki są najważniejsze. Z pewnością będzie to dla nas motywacja, aby wrócić kiedyś w wyższe partie Tatr. Będąc nad Morskim Okiem jakoś nie do końca podzielałem entuzjazm wszystkich turystów zachwycających się tym miejscem. Dolina Pięciu Stawów wywarła na mnie nieporównywalnie większe wrażenie. Być może było to spowodowane dużą grupą turystów na miejscu. Wiem wiem… powinienem się cieszyć, w końcu we  wrześniu turystów jest tutaj zdecydowanie mniej niż w wakacje. Po krótkiej przerwie przy schronisku (w przypadku mojego kolegi spędzonej na drzemce na jednym z kamieni) wróciliśmy pieszo czerwonym szlakiem do Zakopanego.

20160912_063535
Wodogrzmoty Mickiewicza
dsc02927
Przedni Staw Polski
20160912_091120
Dolina Pięciu Stawów

 

Drugiego dnia postanowiliśmy, że nie skorzystamy z usług taksówkarza (poprzedniego dnia na przejazd wydaliśmy 90 zł, co dla 2 osób stanowi odczuwalny wydatek). Tego dnia postanowiliśmy udać się busem do Kuźnic. Stamtąd poszliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Na miejscu mieliśmy zdecydować gdzie idziemy dalej. Hala ta w jesiennym wydaniu zrobiła na mnie dobre wrażenie, aczkolwiek myślę, że latem lub wiosną mogłoby być jeszcze piękniej. Panorama Tatr w tym miejscu bardzo spodobała mi się. Najbardziej urzekł mnie widok Małego Kościelca wyrastającego przed innymi, znacznie wyższymi górami. Ostatecznie to właśnie na ten szczyt postanowiliśmy wejść. Niestety (albo i stety) muszę powtórzyć to po raz któryś, ale i tutaj widok był bardzo ładny. Następnie zeszliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy, gdzie postanowiliśmy chwilę pomoczyć stopy. Kolega robiąc mi na złość i „sprawdzając wodoodporność” mojego buta niechcący zanużył go pod wodą. Na szczęście nie nalało się zbyt dużo wody. Wracając znad stawu weszliśmy jeszcze na chwilę do Murowańca. Pierwotnie mieliśmy tam chwilę posiedzieć, ale kolega wracając z toalety przyniósł 2 pyszne szarlotki i 2 zupy. Także postój chwilę się przedłużył.

DSC03039.JPG
Hala Gąsienicowa
DSC03036.JPG
Czarny Staw Gąsienicowy

 

Wyjazd w Tatry był bardzo udany. Cieszę się, że udało się go odbyć przed nieoczekiwanym październikowym śniegiem. Tatry to miejsce bardzo piękne. Pozostaje mi czekać z utęsknieniem na kolejną wizytę w tym zakątku Polski.

Jeżelispodobało Ci się i chcesz być na bieżąco zapraszam na funpage https://www.facebook.com/oturystyce/?ref=aymt_homepage_panel

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s